2010-02-07, 00:24:30
A. Loobeensky mówi: .A co znaczy palto sześć??
:D
Kurtka osiem!
2010-02-06, 13:32:15
A. Loobeensky mówi: Oj...!2010-02-04, 21:27:00
A. Loobeensky mówi: La lala...!2010-01-27, 09:42:58
A. Loobeensky mówi: Przy pisaniu tego tekstu nie ucierpiał żaden MiłoszZnaczącą chwilą w życiu każdego poety i prozaika, co wiadomo powszechnie – są wieczory. Wieczorami bowiem wyobrażam sobie takie różne bardzo szybko przelatujące mi przed oczami sytuacje. I wtedy myślę też jak łatwo można spaść z piedestału, że to są czasami wręcz kwestie rozminięcia się o kilka banalnych milimetrów z jakąś tam tendencyjną przepaścią, czy czymś.
Ukonkretniając – wieczory dla nich są ważne wcale nie dlatego, że piszą, ale dlatego, że przeszkadzam im w tym rozmijaniu.
Ostatnio nad brzegiem urwiska
zobaczyłem niewysoką, siwą, lekko przygarbioną postać mężczyzny; jego twarz
wyglądała jakby chwilę przedtem przeprasowano mu ją gazetą, doklejając do tego
groteskowe brwi. Długo nie trzeba było się zastanawiać, podchodzę, chociaż on już dawno nie żyje. Ale, w sumie co z tego, niech sobie umrze chłopak drugi raz, niechże ma coś z życia.
I mówię do niego w te słowa: Czesławie Miłoszu, pierdolony wieszopisie, jak śmiesz być lepszym ode mnie, po czym walę go wtedy tą siekierą, co to ją trzymam przez cały czas w ręce, w głowę, a ona się rozbryzguje i chuj, i nie ma już Miłosza, bo Miłosz robi się płynny. Ale nie chodzi o to, żebym ja weszła na jego miejsce czy coś, tylko żeby jego nie było i żeby mnie nie deprymował.
Tylko co mi po tym, skoro tuż za
nim stoi Dorotka M. z krainy Czarnoksiężnika i tak se drapie nogę, tak
szyderczo drapie, że ja szmatę za fraki zaraz i drę ryja w jej lico, i
uświadamiam ją, że konieczne jest absolutnie, by się wypchała, bo miała tyle
lat, co ja i odniosła sukces, ale ja widzę, że nieszczera, bo ja na takie
rzeczy mam słuch absolutny i wcale, kurwa, nie chciałbym być nią, tylko bez
cycków i dziecka i zrzucam ją z kolei w tę oto przepaść. Zastanawiając się przy
okazji, po co marnowałem siekierę na Miłosza, kiedy miała być dla Nabokova.
A potem stwierdzam, kiedy już się nazabijam znaczy, że skoro Jacuś tak zwinnie wszystkich naśladował, to można było uniknąć babraniny i zabawić się z nim, chociaż już jest martwy trup, no i nie wiadomo, czy tym rakiem bym się nie zaraził od niego, bo on pewnie rośnie, ten jego rak. Natomiast na sam koniec zostawiam sobie wniosek, że jak będzie niebo i piekło, to ja mam przejebane, po czym głowa mi eksploduje jak temu kolesiowi w openingu do Miliarda w rozumie. Przedtem powie mi jeszcze kojącym głosem – to nie twoja wina, że potykasz się przy pisaniu jak ociemniały i że zamiast sonaty z rytmu twoich kroków wyłania się chamskie techno – a potem, tym samym - Ellezza 1 to maska peelingująca. Kosmetyk powstał na bazie aktywnych składników regenerujących, pochodzących z wydzieliny ślimaków, specjalnie hodowanych na farmach w Chile - i pogłaszcze po głowie. A ja już będę wiedział, że to nie żaden sen, tylko zwyczajne telezakupy Mango, bo to na mojej twarzy hoduje się te ślimaki na krem.
2010-01-27, 01:36:06
A. Loobeensky mówi: .2010-01-25, 21:19:21
A. Loobeensky mówi: Tutenchamstwo i tutenchamoza totalna2010-01-24, 00:11:36
A. Loobeensky mówi: .2010-01-15, 00:05:48
A. Loobeensky mówi: Czy wołając syna, który ma na imię Jesus - łamię drugie przykazanie?2010-01-14, 19:19:02
A. Loobeensky mówi: Po kolokwium.2010-01-14, 13:05:13
A. Loobeensky mówi: Palma na twarz.